Hasło
Grunge
również: grunge rock, seattle sound
Etykieta wymyślona przez Sub Pop do sprzedawania seattleńskich zespołów. Nikt jej nie lubił poza dziennikarzami.
Słowo krążyło po Seattle długo przed 1988 rokiem. Mark Arm z Green River (a później Mudhoney) używał go pół żartem, pół pogardliwie na własną muzykę już w połowie lat 80. Jako etykietę marketingową zamontowali je jednak Bruce Pavitt i Jonathan Poneman z Sub Popu, którzy potrzebowali jednego słowa, żeby brytyjskiej prasie sprzedać całą scenę na raz. Sprowadzili do Seattle Everetta True z Melody Makera, wrzucili go w koncerty Mudhoney i Nirvany, i tak powstała legenda.
Muzycznie: wolne albo średnie tempa, gitary strojone w dół (E flat, drop D, czasem niżej), gruby fuzz (najczęściej Big Muff albo Boss DS-1), riffy sklecone z Black Sabbath i Black Flag, wokal darty. Prototyp gatunku to „Touch Me I’m Sick” Mudhoney z 1988 roku i kompilacja Sub Pop 200 z tego samego roku, gdzie obok Mudhoney trafili Soundgarden, Tad, Green River i Nirvana (z „Spank Thru”). Dla wielu zespołów punktem odniesienia byli lokalni Melvinsi, którzy grali to samo, tylko trzy lata wcześniej i dwa razy wolniej.
Sami muzycy nienawidzili tej łatki. Krist Novoselic tłumaczył w wywiadach, że Nirvana to zespół punk-popowy, nie grunge. Chris Cornell mówił, że Soundgarden to metal. Buzz Osborne konsekwentnie nazywał muzykę Melvinsów „ciężką”, a nie grunge’ową. Etykieta przylgnęła i tak. Kiedy w 1991 roku Nevermind trafił na pierwsze miejsce Billboardu, każdy zespół z Pacific Northwest miał w prasie przypiętego „grunge’a”, niezależnie od tego, co grał. Do 1993 słowo zdążyło się skomercjalizować (patrz: „grunge fashion” w Vogue, Marc Jacobs u Perry Ellis), co dobiło ostatnie sympatie środowiska.
Źródła
- Sub Pop 200 (Sub Pop, 1988), Discogs
- Grunge: historia i pochodzenie terminu, Wikipedia (EN)